top of page

Nie zakochujemy się w ludziach. Zakochujemy się w obietnicy, że przy nich będziemy czuć się inaczej. Dlaczego wybieramy niewłaściwych partnerów?

  • Zdjęcie autora: Agnieszka Witalewska
    Agnieszka Witalewska
  • 21 cze
  • 3 minut(y) czytania

Dlaczego tak często wybieramy osoby, które uruchamiają nasze najtrudniejsze emocje?


W gabinecie psychoterapeutycznym ludzie rzadko mówią:„Wybrałam partnera, który był emocjonalnie niedostępny.” Zazwyczaj mówią: „Na początku było między nami coś wyjątkowego.” „Czułam, że mnie rozumie.”„Był inny niż wszyscy.” „Nie wiem, dlaczego nie mogę o nim zapomnieć.”

To interesujące, bo kiedy później analizujemy historię relacji, często okazuje się, że już na samym początku obecne były sygnały ostrzegawcze. Nie chodzi o czerwone flagi widoczne dla wszystkich. Chodzi o coś znacznie subtelniejszego.

Nasza psychika bardzo często nie szuka tego, co bezpieczne. Szuka tego, co znajome. I właśnie dlatego niektóre relacje wydają się przeznaczeniem.


Największe nieporozumienie dotyczące chemii między ludźmi


W kulturze popularnej chemia jest przedstawiana jako dowód zgodności. Jeżeli czujesz silne przyciąganie, myślisz o drugiej osobie przez cały dzień, a jej wiadomość potrafi zmienić twój nastrój – to znak, że wydarza się coś wyjątkowego. Psychologia relacji pokazuje jednak coś bardziej skomplikowanego. Silne pobudzenie emocjonalne nie zawsze oznacza bliskość. Często oznacza aktywację. To ogromna różnica. Bliskość daje poczucie bezpieczeństwa. Aktywacja uruchamia napięcie. Bliskość natomiast, uspokaja układ nerwowy. Aktywacja go pobudza.

Bliskość pozwala być sobą. Aktywacja sprawia, że zaczynamy walczyć o uwagę, akceptację lub potwierdzenie własnej wartości. Dlatego wiele osób myli spokój z brakiem chemii.

A niepokój z miłością.


Dlaczego niektóre osoby stają się dla nas emocjonalnie "magnetyczne"?


Psychika człowieka działa według zasady, której większość ludzi nie jest świadoma. Nieustannie próbuje domknąć niedomknięte doświadczenia. Jeżeli w dzieciństwie miłość była przewidywalna, dostępna i bezpieczna, dorosłe relacje zwykle nie wymagają ciągłego udowadniania swojej wartości. Jeżeli jednak bliskość wiązała się z niepewnością, krytyką, emocjonalną niedostępnością lub koniecznością zasługiwania na uwagę, psychika może zacząć traktować podobne doświadczenia jako „normalne”. Nie dlatego, że człowiek lubi cierpieć. Dlatego, że organizm rozpoznaje ten wzorzec. A to, co znane, wydaje się bezpieczniejsze niż to, czego jeszcze nie znamy.

W efekcie nieświadomie przyciągają nas osoby, przy których możemy ponownie odegrać dawny scenariusz. Tym razem z nadzieją na inne zakończenie.


Najbardziej niedoceniane pytanie w relacjach


Większość ludzi pyta: „Co czuję do tej osoby?” Znacznie ważniejsze pytanie brzmi: „Kim staję się przy tej osobie?” To jedno z najbardziej diagnostycznych pytań dotyczących jakości relacji. Czy przy tej osobie stajesz się bardziej spokojny?

Bardziej autentyczny?

Bardziej odważna?

Czy może bardziej lękowy?

Bardziej zależna od opinii?

Bardziej skupiony na analizowaniu każdego komunikatu?

Zdrowa relacja nie polega wyłącznie na tym, że ktoś cię kocha. Polega również na tym, jaką wersję siebie przy tej osobie rozwijasz.


Granice nie służą do odpychania ludzi


To kolejny mit. W mediach społecznościowych granice często przedstawiane są jako sztuka mówienia „nie”. Tymczasem granice mają głębszą funkcję. Pozwalają pozostać w kontakcie z samym sobą wtedy, gdy jesteśmy w kontakcie z drugim człowiekiem. To dlatego wiele osób potrafi stawiać granice obcym, ale nie partnerowi. Potrafi odmówić klientowi. Potrafi odmówić sąsiadowi. Nie potrafi odmówić osobie, od której emocjonalnie zależy. Bo problemem nie jest brak umiejętności. Problemem jest lęk. Lęk przed utratą więzi. W mojej pracy gabinetowej bardzo często widzę, że trudności z granicami nie są problemem komunikacyjnym. Nieumiejętnością wyrażenia swojego zdania. Są problemem przywiązaniowym.


Jedna rzecz, która odróżnia dojrzałą miłość od emocjonalnej zależności


Dojrzała miłość pozwala przeżyć rozczarowanie. Zależność emocjonalna nie. Kiedy jesteśmy zależni od drugiej osoby, potrzebujemy wierzyć, że jest wyjątkowa. Że tylko ona może dać nam to, czego potrzebujemy. Że bez niej będziemy niepełni. Dlatego każda wada staje się zagrożeniem. Każdy konflikt staje się katastrofą. Każdy dystans staje się dowodem odrzucenia. Dojrzała bliskość wygląda inaczej. Pozwala widzieć człowieka takim, jaki jest. Ani idealnym. Ani złym. Po prostu prawdziwym.


Paradoks, którego większość ludzi nie chce usłyszeć


Największym zagrożeniem dla wielu relacji nie jest odrzucenie. Jest nim bezpieczeństwo. Bo bezpieczeństwo nie daje adrenaliny. Nie daje ciągłego oczekiwania. Nie daje obsesyjnego analizowania wiadomości. Nie daje huśtawki emocjonalnej. Daje spokój. A osoby, które przez lata funkcjonowały w relacyjnej niepewności, często nie ufają spokojowi. Szukają intensywności. Ponieważ intensywność jest tym, co znają.


Na koniec


Jeżeli jakaś relacja wydaje się nieodparcie pociągająca, warto zadać sobie pytanie: Czy ta osoba daje mi coś, czego potrzebuję dzisiaj? Czy obiecuje mi coś, czego brakowało mi kiedyś? To nie jest to samo. I właśnie w tej różnicy bardzo często zaczyna się prawdziwa zmiana. Nie wtedy, gdy uczymy się wybierać „lepszych ludzi”. Ale wtedy, gdy zaczynamy rozumieć, dlaczego niektórzy ludzie wydawali nam się niezastąpieni.

 
 
 

Komentarze


© 2024 by Gabinet Psychoterapii Online Dobra Rozmowa

bottom of page